Prof. Hideki Kubota



Prezes Yakumo-goto Reminiscence Society, Nishinomiya

zobacz więcej zdjęć


Spotkania z prof. H. Kubotą

   Profesora Hideki Kubotę poznałam kilkanaście lat temu podczas jednej z jego kolejnych wizyt w Polsce na zaproszenie Towarzystwa Polsko - Japońskiego, w którym rozpoczęłam działalność społeczną po powrocie z sześcioletniego pobytu w Japonii w 1992 roku. Tłumaczyłam z angielskiego teksty Pana Profesora, dotyczące różnej tematyki. Szczególnie utkwił mi w pamięci wykład o rewolucji w twórczości pisarzy i poetów rosyjskich. Z dwóch powodów: po pierwsze, miałam problemy z podawaniem prawidłowych tytułów cytowanych dzieł, ponieważ, jak wiadomo, dosłowne tłumaczenie z języka obcego nie zawsze odpowiada tytułowi, pod jakim opublikowano daną pozycję w Polsce.

   Na przykład przetłumaczyłam tytuł "The Noble Nest" na "Szlacheckie gniazdo", gorzej było w przypadku "Archipelagu Gułag" Sołżenicyna, gdzie nie mogąc znaleźć właściwego ekwiwalentu, zastosowałam metodę "opisowo - zagadkową", napomykając coś o obozach koncentracyjnych i licząc na znajomość literatury pięknej wśród słuchaczy. Tu muszę się usprawiedliwić, że tekst nie był mi wcześniej udostępniony, więc moja interpretacja miała charakter niemal symultaniczny.

   Po drugie, i co ważniejsze, spodobał mi się wówczas stosunek Profesora do moich starań, jego wyrozumiałość i serdeczność, okazywana na każdym kroku. Zaimponowała też wiedza, a także uniwersalność i głębia przesłania, jakie padło na zakończenie wykładu. Toteż - już z coraz mniejszymi oporami i niepokojem tłumaczyłam następne teksty o tematyce społecznej, a nawet religijnej. Na jednej z takich spotkań poznałam małżonkę profesora, mistrzynię gry na koto, panią Kyoko Kubota.

   Profesor Hideki Kubota jest absolwentem filozofii prestiżowego japońskiego uniwersytetu prywatnego Waseda. Specjalizował się w twórczości Jeana - Paula Sartre'a, i tu "zgrzyt" - bowiem trudno mi jest pogodzić mroczny, pesymistyczny charakter egzystencjonalizmu (kierunek filozofii, reprezentowany przez Sartre'a )z pogodą ducha, otwartością i ciepłym sposobem bycia Pana Profesora.

   Kolejne, nasze spotkanie nastąpiło dopiero po upływie kilku lat, chociaż czekając na nie, często przywoływałam pamięcią tę niezwykle barwną, energiczną i "nadającą na tych samych falach", osobę. Tymczasem Profesor kontynuował swoją przygodę z Polską.

   Z posiadanych przeze mnie materiałów wynika, że Prof. Kubota wraz z małżonką po raz pierwszy przyjechali do Polski w 1999 r. z koncertami na Yakumo - goto, a także z wykładami o kulturze shinto i roli muzyki sakralnej. Spektakle odbyły się w Krakowie (Uniwersytet Jagielloński, Centrum Kultury Żydowskiej), również w Łodzi (Uniwersytet Łódzki, Politechnika Łódzka, Uniwersytet Trzeciego Wieku). Kolejne wizyty w Łodzi miały miejsce w 2000 i 2003 roku. I znowu poszerzanie kręgu odbiorców: Urząd Miasta, szkoły muzyczne, biblioteki, towarzystwa przyjaźni. Pani Kyoko Kubota dała szereg pięknych koncertów na yakumo - goto. Wykonując pełne ekspresji utwory, dostarczyła publiczności niezapomnianych wrażeń. W repertuarze znalazły się: Isuzu-gawa (Rzeka Isuzu), Haru-no-Shirabe (Dźwięk Wiosny), Matsu-no-Yowai (Wiek Sosny), Yamato-goto (Koto z Yamato), Ame-no-Mihasira (Niebiańskie Kolumny). Profesor Kubota wzbogacał podkład muzyczny wykładami o treści filozoficzno - społecznej.

   W końcu 2002 r. Profesor Kubota podarował Muzeum Manggha w Krakowie zbiór (kompilację) starych map japońskich, szkicowanych z oryginału przez Sadatoshi Yoshi, kapłana świątyni w Nishinomiya. Te cenne dokumenty zostały z wdzięcznością przyjęte przez Mangghę.

   W pamięci szczególnie utkwiło mi spotkanie podczas XI Tygodnia Kultury Japońskiej w Łodzi w listopadzie 2003 roku. Wówczas Pan Profesor zaproponował mi założenie prywatnego Klubu Echo, na wzór tego, jakie w Nishinomiya prowadzi jego żona, Kyoko. Powierzył mi także, w wieczyste użytkowanie, unikatowy 150 - letni, instrument strunowy, szarpany, Yakumo - goto. Pan profesor życzył sobie, aby każdy mógł grać na tym instrumencie, zgodnie z jego duchowym i religijnym przeznaczeniem, którym jest szerzenie harmonii i dobrych uczuć w świecie.

   Obawiałam się o odpowiedzialności i tego, że nie jestem profesjonalnym muzykiem, ale pozostając rozkochana w Japonii i - pod niewątpliwym urokiem Profesora - zgodziłam się. Teraz z perspektywy prawie już pięciu lat, nie żałuję. Yakumo - goto towarzyszy nam w medytacjach zazen, koncertujemy przy okazji różnych imprez japońskich, a w styczniu 2008 roku zarejestrowałam oficjalnie Klub Yakumo - goto (zmieniona nazwa Klubu Echo). Wykorzystujemy instrument, a jednocześnie popularyzujemy Japonię tradycyjną i współczesną.

   W marcu 2004 r. Profesor Kubota, powodowany szlachetnymi pobudkami, ofiarował Muzeum Narodowemu w Warszawie 13-strunowe koto. Jako prezes, wówczas jeszcze "Klubu Echo", uczestniczyłam w tej wspaniałej ceremonii, pomagając jednocześnie przy załatwianiu formalności, związanych z oficjalnym przekazanie daru. Mieliśmy nawet zamiar założenia muzeum japońskich instrumentów muzyki sakralnej w Łodzi - zamiar do tej pory nie zrealizowany...

   27 listopada 2004r. profesor znowu odwiedził Polskę i na spotkaniu u mnie w domu z członkami Klubu został zaproszony do przyjazdu na koncerty i wykłady w następnym roku, tym razem z małżonką. Państwo Kubota przyjechali do Łodzi w czerwcu, dając popis w łódzkim Rotary Club (6 czerwca 2005r.) z inicjatywy naszego Klubu i rektora Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej, a także w Muzycznej Szkole Podstawowej na ulicy Rojnej (10 czerwca 2005r.). Koncerty towarzyszące na yakumo - goto zagrali wówczas Julian Czurko i Barbara Lach, studenci praktykujący już wcześniej u pani Kyoko Kubota. Podczas tej wizyty mistrzyni wystąpiła również wśród owacji w Pałacu w Wilanowie.

   W tym samym roku, w sierpniu, widziałam Profesora Kubotę i jego żonę podczas mojego pięciotygodniowego pobytu w Uniwersytecie Kwansei w Nishinomiya. Na każdym kroku cieszyła mnie ich gościnność i zdobywałam inspirację na przyszłość.

   Moje ostatnie spotkanie z Profesorem było nietypowe. W kwietniu 2007 r. służbowo odwiedziłam Tokio. Pan Profesor, przyjechał pociągiem z Osaki do Tokio (ok.600km) w gorsecie, usztywniającym chory kręgosłup, tylko po to, by spotkać się ze mną na dwie godziny... Jak zwykle byłam wzruszona. I w tym miejscu życząc Profesorowi zdrowia i realizacji wszelkich planów, czekam na dalsze spotkania i współpracę. Wyrażam tu nie tylko własne pragnienia, ale i oczekiwania wszystkich członków Klubu Yakumo - goto.

Jolanta Młodawska



Aktualności | Legenda | H.Kubota | Imprezy | Galeria | O nas | Dni Japońskie | Biblioteka | Partnerzy | Kontakt